Księga Owieczek


.:: Pastwiska ::.

2008
kwiecień
luty
2007
marzec
2006
listopad
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2004
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień



.:: Kłębki Wełny ::.

Pobierz
Pobierz ciekawe rzeczy

Posłuchaj wspaniałego Radia

jestem współtwórcą...
ciekawe Linki.... Zapraszam
Strona czatu Rzymsko -Katolicki której także jestem współautorem

Czat-y
Czat Rzymsko- Katolicki

Galerie zdjęc...

STronki które odwiedzam...
strona domowa Adama... zagladnij
Rachunek sumienia
Moja parafia

Blogi które cenię
Zanim
reporterka.
CalVina
Blog Macieja
Zak zak
Blog Kajii



blog.pl


 

 

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




2008-04-30 03:08:38 >> Nawrócenie

Przyjeżdżając do Uk, Bóg poddał mnie swojemu egzaminowi? czy ja, go zaliczyłem? właśnie na to znajdziecie odpowiedź niżej... zachęcam do przeczytania mojego świadectwa, nie ma być ono stosowane jako nauczka, czy skarżenie sie ale jako Pomoc dla stających w podobnej sytuacji...

Tak to był 14 Kwietnia roku 2007 Dzień po świętach wielkanocnych, wyjechałem do wielkiego świata gdzie życie i czas płynie zupełnie inaczej... 

Zamiast na początek, szukać pracy, szukałem Kościoła gdzie można znaleźć Polską grupę, modlitewną, szukałem wspólnoty, po dwóch dniach Pierwsze było zaliczone, znalazłem Kościół z Polskim Księdzem, szybko wszedłem w grupę modlitewna. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, nawiązałem wiele ciekawych znajomości.

Następnego dnia zacząłem szukać pracy, długo nie szukałem wszedłem do pierwszej restauracji i tam ją znalazłem a żeby było śmieszniej pracuje tam Główny Szef, który jest z moich okolic, później sie okazało że pracuje tam więcej ludzi z mojej miejscowości... Było super, tak ale tylko fizycznie bo duchowo ? właśnie praca pochłaniała moje życie, pracowałem od Poniedziałku do Niedzieli od rana do wieczora.

    Życie w Biegu nie pozwoliło mi, się rozwijać duchowo a wręcz odwrotnie, zatracałem się!  Nie miałem czasu na Boga, na modlitwę, w starej mp3 jeszcze z Polski miałem kilka Piosenek religijnych... Je właśnie słuchałem, ale one, mi nie wystarczały brakowało mi czegoś więcej. Miałem dziwną Pustkę którą zabijałem nowymi drogimi zabawkami nowym telefonem a wręcz najnowszym na rynku, kamerę i inne drogie zabawki, Szkocja otworzyła dla mnie wielkie możliwości, mogłem spełnić swoje marzenia. 

Tak, ale to nie wszystko pomimo dobroci materialnych jakie mogłem zapewnić sobie i drogich prezentów dla mojej Rodziny nadal gdzieś pojawiała się Pustka. ok. Pustka, koledzy wyciągali mnie na Imprezy, super dyskoteki wokół pełno młodych ludzi, czułem się taki wyluzowany, nie musiałem liczyć pieniędzy, żałować że za dużo wydałem sobie na Piwo lub Cole... Świat w wielkiej Brytanii wydawał, mi sie taki wspaniały... dawał mi wiele tego, czego nie miałem w Polsce, ale zapomniałem o najważniejszym o Bogu o wierze.

Co z tego, dalej pracowałem a wieczorami się bawiłem, aż do Pewnego etapu kiedy w Styczniu 2008 dowiedziałem się że z powodu redukcji etatu, zostałem zwolniony, świat się zawalił, co ja dalej zrobię na jak długo wystarczą mi te, skąpe oszczędności. Długo później nie, pracowałem przez 2 tyg. czas spędzałem na dyskotekach, prywatkach. No dobrze ale jak długo można, tak żyć? znów nie miałem problemów ze znalezieniem pracy szybko ją, znalazłem. często żartuje sobie Głupi ma zawsze, szczęście tym razem obudziłem się, zrozumiałem że w moim życiu  jest nadal, nie zastąpiona pustka, ale jaka? na to pytanie szukałem odpowiedzi kiedy poszedłem do Kościoła,tak zupełnie samemu od siebie, znalazłem tą pustkę. 

    Znalazłem swój Brak. Bóg przypomniał mi, sie że nie, pieniądze są najważniejsze ale On. wtedy przybrałem, taką teorie że, moje życie jest, jak ta codzienna butelka Coca Coli, miałem ja przez chwile dopóki, nie wypiłem wszystkiego i została resztka, którą zazwyczaj wyrzuca sie na śmietnik, ale Bóg właśnie tą resztkę powoli uzupełnia swoją miłością...

Dlatego proszę o modlitwę w mojej intencji, proście Boga aby, ta butelka Coca Coli która była moją metaforą nie wylądowała do śmietnika (piekła) ale Bóg chciał uzupełniać swoją Miłością, światłem.

 Nawrócenie jest sprawą chwili; uświęcenie jest dziełem całego życia.


skomentuj (1)




2008-02-08 04:28:10 >> Grzech

"Wielu ludzi przez całe życie poszukuje właściwej drogi do szczęścia i nie starcza im żywota, aby ją odnaleźć. Wszak lepiej by zrobili, gdyby od razu poszli i zapytali się własnego sumienia, dokąd dalej powinni podążać. "
Sokrates
Pewnie każdy z nas zastanawia się skąd bierze się grzech którego przecież ja nie chcę?
            Otóż grzech rodzi się w nas samych, w naszym sercu. Bo to co grzeszne to łatwiejsze i bardziej przyjemniejsze. Bóg do ciebie mówi „oto stoję u drzwi i kołaczę” (ap.3,20). To prawda, Bóg stoi u drzwi naszego serca, stoi i kołaczę czeka aż uprzątasz jego dom. Jeśli pozwolisz mu na to aby mógł się przeprowadzić do nowego domu to zapewne pomoże ci w wiosennych porządkach. Kiedykolwiek zapraszasz Boga do swojego serca on do ciebie przyjdzie. Przychodzi po cichu i zawsze nie zawodnie. Z nieskończoną miłością do człowieka i mocą uzdrowienia ran które sam(a) zadałeś(aś). Uleczy cię bez antybiotyków, bez bandaży. Jemu nie potrzebna żadna farmakologia ani nowoczesna medycyna. Bogu potrzebny jesteś ty i twoja zgoda aby mógł cię uleczyć. Jezus jest w stanie uwolnić nas  z naszych słabości, grzechów bo przecież on Jest Bogiem. „ Niech się nie trwoży serce wasze” (J. 14). Mówi Bóg w Piśmie świętym. Bóg przynosi nam swoje światło, aby rozproszyć ciemność zamieszkałą w naszym sercu i rozproszyć w jasności wszelkie wątpliwości związane z wiarą, z łaską, by dotknąć twojego serca i przemienić twoje życie na nowo. Ściągnąć nam kajdany z rąk które krępują  nam ręce oby robić dobre uczynki. Bóg cię zna doskonale od podszewki, wie wszystko o tobie nawet jeden włos nie spadnie z naszej głowy bez jego zgody. Nie ma nic w naszym w życiu co by nie było dla niego ważne. Przez lata pukał do naszego serca i podążał krok w krok za nami jako twój dobry rodzic. Zna on wszystkie moje jak i twoje problemy zmartwienia. mimo tego iż zna mnie, on na wylot każdą naszą wadę to i tak nas kocha, nie za to co zrobiliśmy ale za to że jesteśmy jego dziećmi.  Nie odłącznym, etapem życia, ludzi wiary jest niepowstrzymana walka, która nikomu nie ostanie się, może i niestety że nie zostanie oszczędzona ale jaki wtedy był by sens ludzkiego bytu?.
 Obowiązkiem chrześcijanina jest walczyć o to aby stawać się coraz lepszy, coraz to inny.
Dla Boga nie ma znaczenia jak bardzo się oddaliłeś, jak często zapominasz o tym że masz być dobrym. Bóg jednak szuka cię nieustannie wyjdź mu naprzeciw i zaproś go do domu. Popatrz na krzyż, serce które krwawi i rany na jego ciele które mu zadają zapewne nie miłosierny ból, Jezus potrafi nam przebaczyć ten bicz co mu zadaliśmy. On chciałby ci coś powiedzieć: „..na współczującego czekałem, ale go nie było. I na pocieszających, lecz nie znalazłem. (ps. 69.21). całe twoje życie czekałem na twoją miłość. Nigdy nie przestałem cię kochać i pragnąć aby być Kochanym, przez ciebie.
skomentuj (0)




2008-02-08 04:27:35 >> Księga życia

Życie ludzkie jest jak księga, w której brakuje wielu kart. Trudno ją nazwać całością, a mimo to stanowi cały tom.

        Dzień po dniu zapisujemy kolejne karty księgi naszego życia. Jaka powstanie z tego powieść zależy od nas samych. Kiedyś postawimy końcową kropkę na końcu ostatniego rozdziału i zamkniemy tą księgę. Będziemy autorem tego dzieła. Ale czy ta księga będzie dziełem? Czy może pójdzie w zapomnienie? Wydaje mi się, że na tyle okaże się ona dziełem na ile inni będą sięgać po nią i ją otwierać i na ile będą się z pasją wczytywać w jej treść. Bo gdy już nas nie będzie, wciąż przemawiać będzie nasze życie. Będziemy żyli w sercach tych, którzy nas kochają.
skomentuj (0)




2008-02-08 04:25:56 >> Księga życia

Życie ludzkie jest jak księga, w której brakuje wielu kart. Trudno ją nazwać całością, a mimo to stanowi cały tom.

        Dzień po dniu zapisujemy kolejne karty księgi naszego życia. Jaka powstanie z tego powieść zależy od nas samych. Kiedyś postawimy końcową kropkę na końcu ostatniego rozdziału i zamkniemy tą księgę. Będziemy autorem tego dzieła. Ale czy ta księga będzie dziełem? Czy może pójdzie w zapomnienie? Wydaje mi się, że na tyle okaże się ona dziełem na ile inni będą sięgać po nią i ją otwierać i na ile będą się z pasją wczytywać w jej treść. Bo gdy już nas nie będzie, wciąż przemawiać będzie nasze życie. Będziemy żyli w sercach tych, którzy nas kochają.
skomentuj (0)




design by Gothii